Dzień dobry :D
Dziś wrzucam nowy rozdział- mam nadzieję, że wam się spodoba, jak nie to napiszcie w komach jakieś wskazówki, a jak tak to i tak napiszcie komentarz :p
No więc proszę:
~Kanssass
Opowieść 1.
Rozdział 2. "Dni, które nie wrócą"
Był tradycyjnie nudny poranek, kiedy przeglądałam jakieś kolorowe pisemko w czasie wolnej godzinki, gdy w telewizji w czasie reklam puścili ogłoszenia i jedno z nich głosiło, iż scenarzyści i reżyserzy mojego ulubionego serialu poszukują chętnych do gościnnego wystąpienia.
Anna od razu zaczęła wokół mnie skakać, żebym tam pojechała. Miałam pewne wątpliwości, bo jedyne doświadczenie aktorskie miałam w szkole podstawowej, kiedy zagrałam z szkolnym przedstawieniu. Co prawda szybko się wszystkiego uczę bo mam zajebiście dobrą pamięć, ale i tak nie miałam dobrych przeczuć co do tego. Ale i tak można spróbować... Z racji tego, że Anna też uwielbiała "Brigde" oznajmiła, że chętnie by się ze mną wkręciła w obsadę.
-Musisz tam pojechać! No proooosze!
-Ale po co? po za tym nie wydzieraj się tak... jesteśmy ciągle w pracy- uciszyłam ją.
-No ejjj! Co ci zaszkodzi? Jak się nie powiedzie to może...- zamyśliła Anna próbując wymyślić swego rodzaju łapówkę- O mam! Jeśli nam nie pójdzie to zabiorę cię na zakupy do tego nowego centrum handlowego.
- Oki- Doki
Więc po skończeniu naszej zmiany w kawiarni, przebrnęłyśmy przez korki na drogach, aż po półtoragodzinnej jeździe ujrzałyśmy budynek, w którym miały odbyć się przesłuchania. Kolejki ochotników były ogromne. Czekałyśmy jakieś trzy godziny na przesłuchanie, więc i tak większość czasu przegadałyśmy ( A właściwie to przeplotkowałyśmy). Miałam wyśmienity humor do chwili kiedy zorientowałam się, że jestem następna do rozmowy, no i wtedy złapała mnie cholerna trema. Nawet nie wiem dlaczego- przecież mi nie zależało na dostaniu jakiejkolwiek roli... Czułam, jak w brzuchu coś wszystko gniecie i ściska, a ręce zaczęły drżeć i kolana stały się jakby z waty. Ale kochana Anna zaczęła mnie uspokajać i przywróciła mi zimną krew.
Był tradycyjnie nudny poranek, kiedy przeglądałam jakieś kolorowe pisemko w czasie wolnej godzinki, gdy w telewizji w czasie reklam puścili ogłoszenia i jedno z nich głosiło, iż scenarzyści i reżyserzy mojego ulubionego serialu poszukują chętnych do gościnnego wystąpienia.
Anna od razu zaczęła wokół mnie skakać, żebym tam pojechała. Miałam pewne wątpliwości, bo jedyne doświadczenie aktorskie miałam w szkole podstawowej, kiedy zagrałam z szkolnym przedstawieniu. Co prawda szybko się wszystkiego uczę bo mam zajebiście dobrą pamięć, ale i tak nie miałam dobrych przeczuć co do tego. Ale i tak można spróbować... Z racji tego, że Anna też uwielbiała "Brigde" oznajmiła, że chętnie by się ze mną wkręciła w obsadę.
-Musisz tam pojechać! No proooosze!
-Ale po co? po za tym nie wydzieraj się tak... jesteśmy ciągle w pracy- uciszyłam ją.
-No ejjj! Co ci zaszkodzi? Jak się nie powiedzie to może...- zamyśliła Anna próbując wymyślić swego rodzaju łapówkę- O mam! Jeśli nam nie pójdzie to zabiorę cię na zakupy do tego nowego centrum handlowego.
- Oki- Doki
Więc po skończeniu naszej zmiany w kawiarni, przebrnęłyśmy przez korki na drogach, aż po półtoragodzinnej jeździe ujrzałyśmy budynek, w którym miały odbyć się przesłuchania. Kolejki ochotników były ogromne. Czekałyśmy jakieś trzy godziny na przesłuchanie, więc i tak większość czasu przegadałyśmy ( A właściwie to przeplotkowałyśmy). Miałam wyśmienity humor do chwili kiedy zorientowałam się, że jestem następna do rozmowy, no i wtedy złapała mnie cholerna trema. Nawet nie wiem dlaczego- przecież mi nie zależało na dostaniu jakiejkolwiek roli... Czułam, jak w brzuchu coś wszystko gniecie i ściska, a ręce zaczęły drżeć i kolana stały się jakby z waty. Ale kochana Anna zaczęła mnie uspokajać i przywróciła mi zimną krew.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz