Witam witam!
Dzisiaj dodaję 2 cz. rozdziału.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
To dopiero początek mojego pisania więc sens zdań może być nieco pogmatwany.
Zapraszam do czytania i komentowania- wasze komentarze są dla mnie bardzo ważne, ponieważ to wskazówki do dalszego pisania :D
~Kanssass
Wywołano mnie gestem ręki, więc jakoś podpełzłam do drewnianych drzwi z oskrobaną gdzie nie gdzie białą farbą.
Kiedy zaczęło się przesłuchanie wydawało mi się, że trwa ono wieczność... Ale po tym koszmarnym stresie musiałam jeszcze czekać na Annę, która wyglądała na wyluzowaną, ale widziałam jak nerwowo miętosi końcówkę swojej fioletowej tuniki.
Wiedziałyśmy, że musimy zaczekać do końca naboru by zobaczyć wyniki- trwało to około godzinki.
Ten czas spędziłyśmy rozmawiając o odczuciach związanych z przesłuchaniem.. co dziwne okazało się, że bardzo mało pamiętamy to co działo się przez jakieś 8 minut za białymi, obdrapanymi drzwiami... ale i tak złożyłyśmy to na stres. Byłyśmy w trakcie jedzenia kiedy zobaczyłam młodego, wysokiego faceta idącego z jakąś kartką, którą chyba planował gdzieś powiesić. Prawie się zakrztusiłam, kiedy okazało się, że to rezultaty naszych starań o posadę w serialu. Gdy biegłyśmy z Anną do kartki, zdążył zebrać się nad nią spory tłum. Trochę czasu zajęło nam przebrnięcie do niej, ale kiedy już to zrobiłyśmy poprosiłam moją przyjaciółkę o przeczytanie jej, bo jestem za niska.
Z piskiem wykrzyknęła, że zgarnęłam jedną z dłuższych ról, a ona wcisnęła się do teamu stażystów. chyba nigdy nie miałam takiego wspaniałego uczucia, które teraz mnie ogarnęło!
Moje ciało zalała fala ciepła, ale nie taka od tremy lub to dokuczliwe uczucie przy chorobie, wręcz przeciwnie... byłam tak bardzo zdumiona swoim fartem, bo byłam stu procentowo przekonana iż to nie jest moje życiowe powołanie. Moja satysfakcja trwała jeszcze wiele godzin później...
Chcąc uczcić swój sukces, zrobiłyśmy sobie piżamówkę, na której nie mogło zabraknąć horrorów, malowania paznokci, czesania włosów i innych babskich bzdur...
Z piskiem wykrzyknęła, że zgarnęłam jedną z dłuższych ról, a ona wcisnęła się do teamu stażystów. chyba nigdy nie miałam takiego wspaniałego uczucia, które teraz mnie ogarnęło!
Moje ciało zalała fala ciepła, ale nie taka od tremy lub to dokuczliwe uczucie przy chorobie, wręcz przeciwnie... byłam tak bardzo zdumiona swoim fartem, bo byłam stu procentowo przekonana iż to nie jest moje życiowe powołanie. Moja satysfakcja trwała jeszcze wiele godzin później...
Chcąc uczcić swój sukces, zrobiłyśmy sobie piżamówkę, na której nie mogło zabraknąć horrorów, malowania paznokci, czesania włosów i innych babskich bzdur...
~ * ~
-O kurde! ale te efekty są realistyczne!- wyrwało się Annie, która z uznaniem podziwiała jak bardzo realnie wyglądają "flaki" kobiety przeciętej na pół przez jakiegoś psychopatę z filmu.
-Noo... a widziałaś jaki on ich gonił? Haha, ale zapierdalali- odmruknęłam rechocząc.
-Tjaaa... no i oczywiście tamta, poczekaj... jak ona? Ach! No tak... Lisa... no więc Lisa musiała się potknąć o gałąź- zauważyła Anna również zaczynając się chichrać. Po czym sięgnęła po następną garść popcornu. Do końca owego horroru komentowałyśmy, wytykałyśmy błędy no i oczywiście podziwiałyśmy prace ludzi od efektów specjalnych. Większość naszych komentarzy brzmiała jakoś tak:
"E tam... za mało krwi tutaj dali",
"Kurwa! Czy ona nie może po prostu wstać i uciekać?! Ale nieeee, no bo po co? Lepiej dać się od razu zabić... "
Annę sen zmorzył około pierwszej, ale ja nie mogłam jeszcze zasnąć...
było już po drugiej w nocy, kiedy wreszcie ogarnęła mnie senność, wyłączyłam telewizor, postawiłam pustą miskę po popcornie na szafce i zgasiłam lampkę.
Przez niezasłonięte okno do pokoju wdzierała się srebrzyste światło. Wewnątrz było tak jasno, że widziałam niemal wszystkie znajdujące się w nim przedmioty. Księżyc w okolicach pełni tu jest całkowicie innym ciałem niebieskim niż w mieście. W takie własnie noce panuje niepodzielnie na niebie,zabijając blask większości gwiazd.
Leżałam tuż przy oknie. księżyc patrzył mi prosto w oczy. Cisze mącił jedynie słaby, prawie niesłyszalny szelest liści, które delikatnie trącał nocny wiatr
Czułam że zasypiam, bo coraz mniej bodźców do mnie docierało. Dobranoc księżycu pomyślałam i zasnęłam.
To jest ostatni "normalny" rozdział mojej opowieści.
Następnym razem będą już rozdziały nienormalne ;)
Jeśli Ci się coś nie podoba skomentuj w czym jest problem, a jeśli Ci się podoba to też skomentuj :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz